Mała czarna w rozmiarze XL

Jeśli nie wiemy co na siebie założyć, wszystko co na siebie przymierzamy jakoś dziwnym trafem źle leży i nie gra ze sobą, trzeba sięgnąć wtedy po najlepsze rozwiązanie jakim jest mała czarna.

Każda z nas powinna mieć taką sukienkę w swojej szafie a jeśli jeszcze dotąd jej nie ma, to powinna czym prędzej zakupić. Jak wiadomo krój, długość czy fakturę materiału musimy dopasować do swojej figury tak, aby jak najkorzystniej w niej wyglądać. Szukając swojej miałam w głowie kilka wymogów, które musiała spełnić – krój musiał być dopasowany, sukienka powinna ładnie się układać na sylwetce, być niebanalną a przy tym pełną uroku.

Ja znalazłam dla siebie taką w H&M i od razu skradła ona moje serce. Ma to wszystko na czym mi zależało, a wiec: odpowiednią długość, dekold w serek a przy tym jest uszyta z miękkiego i elastycznego materiału, co sprawia, że jest mega wygodna. Bonusem są tutaj pięknie zaznaczone poprzez koronkę plecy. Jeśli już takie cudo mamy u siebie wystarczy zmieniać dodatki i olśniewać 🙂

 


Mała czarna – XLady – kobiecy blog plus – MODNAPOLKA.pl

Niebieska panienka

I stało się… pierwsza stylizacja na moim blogu!
Tak właśnie ubraną można mnie było zobaczyć w ostatnią niedzielę.

Przyznam, iż miałam spory dylemat w czym Wam się zaprezentować pierwszy raz, ale doszłam do wniosku, że mam przecież pokazywać się w tym, w czym chodzę na co dzień a nie stroić się tylko na potrzeby każdego wpisu.

Niebieska sukienka jest więc głównym elementem mojej stylizacji. Kupiłam ją ponad rok temu i nadal ją uwielbiam. Zarówno krój jak i jej długość podkreślają krągłości kobiecego ciała.
Zamiast oryginalnego paska dobrałam cieniutki czarny – pasujący do butów, w których się zakochałam.

Moją prostą stylizacje uzupełniła kopertówka z imitacją wężowej skóry i korale.

 

Sukienka: New Look
Buty: Catwalk
Naszyjnik: Claire’s
Kopertówka: Bershka
Pasek: Bershka


Stylizacja: Niebieska panienka plus size

Pierwszy dziewiczy wpis… ;)

…czuję się bardzo podekscytowana nowym sposobem obcowania ze światem.

Jak dotąd byłam tylko biernym obserwatorem blogosfery. Podziwiałam osoby mające odwagę w taki sposób publicznie prezentować swoje poglądy i swój wizerunek, nie obawiając się krytyki i oceny obcych ludzi. W polskim Internecie gdzie tylu hejterów jest to jakby nie było spore wyzwanie.

Nie zważając jednak na to postanowiłam i ja spróbować tu swoich sił.